Strona główna
    6 Wrzesień 2010 - 249 dzień roku, imieniny obchodzi: Beata, Zachariusz, Eugeniusz
menu
dart  strona główna
dart  zdjęcia
dart  polskie kluby darta
dart  artykuły
dart  dart forum
dart  Bull's Superliga Łódź
dart  Ranking POD regionu centr.
dart  księga gości
dart  linki
dart  kontakt

na forum

lista DART-zdjęcia
Jeżeli chcesz dostawać informacje o nowych zdjęciach i innych nowościach na stronie to zapisz swój email do listy:
DART-zdjęcia



 Zapisz  Wypisz


sonda
Grasz w jakiejś lidze darta?
Tak
Nie
zobacz wyniki
Archiwum sond
Głosować można raz dziennie

ARTYKUŁY
[dodaj nowy]

ŁÓDŹ MA WICEMISTRZYNIĘ POLSKI W DARTA !!!
dodano 2004-03-16 o godzinie 23:10:41
Kolejny dwudniowy wyjazd do Kędzierzyna-Koźla nie zapowiadał nic specjalnego. Dla mnie był troszkę nerwowy, ponieważ w pracy zbliżała się inwentura. Po spędzeniu 12 godzin w pracy w piątek i z myślą o tym, że muszę być w niedzielę o 18:00 znowu w wykopie czułem pewien dyskomfort. Dodając do tego kiepską formę jechałem do Kędzierzyna z myślą o tym, żeby dobrze zabawić się w sobotę i z wiarą, że jedyny zawodnik, a raczej zawodniczka która jedzie z nami z szansą na jakiekolwiek nagrody jest Dagmara Wiśniewska, nas nie zawiedzie. 4:30 pobudka, po trzech godzinach snu bawię się w gospodynię domową, przyrządzając Dagmarze i Czarkowi jejecznicę na bekonie. Przed wyjściem z różnym skutkiem próbowaliśmy wypłoszyć krety, a o 5:30 byliśmy już u Jania przed domem. Zaspał dziad i 10 minut trzeba było czekać! O 5:55 zabieramy Mańka i udajemy się do McDonalda w Częstochowie, gdzie byliśmy umówieni z Darkiem Czerwińskim i Pawłem Paduchem. Na miejscu jesteśmy 7:15, pięć minut później dociera Darek z Pawłem. Poranna kawka i cheesburger, bo o sikaniu mowy nie było (McDonalda okupowała 50-cio osobowa pielgrzymka). Za Częstochową zaczęła się zajebista droga, dziury o głębokości dochodzącej do 20 cm nie pozwoliły nam na specjalnie szybką jazdę. Jeszcze postój na rzucanie się śniegiem w lesie :) i zakupy w Strzelcach Opolskich – pani w „Merkecie” nie za bardzo wiedziała co to jest „gin” – nie było z resztą... Do hotelu Lech w Kędzierzynie dotarliśmy parę minut po dziewiątej. Dostaliśmy klucze do naszego zarezerwowanego pokoju i sterroryzowaliśmy panią w recepcji, żeby znalazła coś dla Darka i Pawła (nie mieli rezerwacji)... ostatecznie ze swojej musiał zrezygnować pan Stańczak, domyślamy się, że nie Krzysiek :). Rozgościliśmy się, zamówiliśmy dwie taxówki i udaliśmy się do Baby Blue. Cena taxi nas trochę zaskoczyła (chyba z 5 zł za kilometr), ale udało się nieco utargować. Tu również niedługo dotarł Rylec, ale sprawy związane z integracją to już inny wątek.

Zapłaciliśmy wpisowe, zamówiliśmy piwka i zaczęliśmy grać. Rewelacji nie było, ale też nie było tragicznie. Mańkowi się nie powiodło (2 w plecy, choć drugi mecz grał z Arjanem Ajvazim i mało co go 2:0 nie wydupcył), niestety – 129 miejsce, ja 97 miejsce, choć wygrałem na prawej i na lewej (tysz pech trochę). Paweł nie pamiętam które miejsce zajął, ale też coś wygrał. Czarek szczęściarz jeden mecz tylko wygrał i zajął 65 miejsce, Janiu 2 i to samo miejsce (3 mecz z prawej przegrał z Arturem Siekierskim – 33 miejsce), Darek w debiucie również 65. Pozostała nam Dagmara... na deser jak zwykle. To, co wyprawiała tamtego dnia przy tarczy zasługuje na największe uznanie i mówię to zupełnie obiektywnie. Pewna ręka, dużo potrójnych (niektóre legi wystawka w 6 rudzie, kończenie w 7), pewny doubel. Bez większych problemów dotarła do 5 miejsca (z prawej strony), gdzie przyszło jej się zmierzyć z Alą Stawska... po wyrównanej walce poległa. Na lewej wygrywa pewnie kolejne 2 mecze i znowu Stawska :). Mecz jeszcze bardziej zacięty, ale znowu dla zawodniczki miejscowych. Dagmara grała z Alą dobrze, ale widać było, że mecze z nią stresują ją bardziej, niż z pozostałymi zawodniczkami, ale... na to jeszcze jest czas. W momencie, kiedy wygrywała mecze o 4 i o 3 miejsce w łódzkiej ekipie panowała ogrona radość, a o swojej euforii to już nie wspomnę. Maniek podreślał, że jest dumny, że Daga jest od nas, Czarek dywagował, że mogło być jeszcze lepiej, a ja wrzeszczałem jak opętany. Ale wreszcie podium dla Dagmary. Ostatnio było bardzo blisko, teraz stało się faktem.

Po PDC-u rozpoczęły się Mistrzostwa Polski debli. Panowie sobie za bardzo od nas nie powalczyli, z resztą na pewno nie pomogła im w tym ilość wypitego alkoholu :). Problem był w tym, że Dagmara w świetnej formie, a Emila, która miała wcześniej jechać nie pojechała... W tym momencie mówię do Jacka „Rylec, znajdź Dagmarze parę, ale doświadczoną...”. Po 15 minutach Jacek przybiega rozpromieniony i proponuje, żeby zagrała z Żanetą Plucińską, kiedyś grającą w parze z reprezentantką Polski - Teresą Niedbałą. Pada propozycja, panie naradzają się przez chwilę i zapisują do turnieju. Pierwsze czytanie: Dagmara Wiśnieska / Żaneta Plucińska – Alicja Stawska / Aneta Furykiewicz. Nasz debel ma niezwykle trudną przeprawę – teoretycznie najsilniejszą parę kobiecą już w 1 rudzie !!! Pierwszy leg pada łupem miejscowych, ale Dagmara i Żaneta wygrywają kolejne dwa i już po pierwszym meczu szał radości ! Mówię do Rylca ze łzami w oczach „jestem pewien – teraz są w finale”... nie pomyliłem się. Wygrywają kolejno z silnymi parami – Kuczek / Skalska i Nowak / Orysiak i WCHODZĄ DO FINAŁU Z PRAWEJ STRONY. Ja już ledwo trzymam się na nogach, mam zdarte gardło, ale jestem szczęśliwy. Niestety finału nie doczekałem, ale łódzko / wielkopolski debel zagrał w nim słabiej, zajmując ostatecznie drugie miejsce. Mistrzyniami Polski zostały Nowak / Orysiak, które przecież zostały pokonane przez Dagmarę i Żanetę w walce o finał. Nie mniej ogromne brawa, Dagmara osiągnęła coś, co należało jej się od dawna, a tytuł Wicemistrza Polski brzmi dumnie. Po tych niezykle emocjonujących chwilach najbardziej narąbani (tj. ja, Janiu i Rylec) pospali sobie trochę na kanapkach. Obudzili nas ok. 23:30, kiedy to w Baby-Blue było już prawie pusto, a miejscowi straszyli że ceny taryf są wręcz kosmiczne już o tej porze. Tuż przed wyjściem zrobiło się jeszcze zabawnie trochę, ponieważ Maniek strasznie chciał bić Pana Sekretarza PZD, który zaczął przymilać się do Dagmary :). Na szczęście pani z baru zaoferowała się, że nas zawiezie, a zrobiła się nas już 8-ka (Rylca przygarnęliśmy). Trochę śmiesznie zabrzmiało, kiedy to Pani chciała nas na jeden kurs zabrać starym Oplem Vectrą, ostatecznie skończyło się na tym, że zamiast chociaż czwórki, zabrała tylko Jania i Rylca, bo myślała, że ma już komplet i ruszyła z kopyta, nie zważając na wrzaski reszty. Nieco zdegustowani zamówiliśmy... 2 taryfy. W hotelu jak zwykle jedna wielka balanga, ale ja szybko poszedłem spać, bo wiedziałem, że czeka mnie następnej nocy inwentaryzacja, z której z resztą wróciłem godzinę temu...

Na szczęście wyspałem się, wstaliśmy przed 10 i ruszyliśmy na śniadanie. Tradycyjne kiełbaso-jajecznice i gorące napoje nieco nas wzmocniły, w międzyczasie dowiedzieliśmy się, że tradycyjnie jakieś pokoje zostały zdemolowane. Po śniadaniu (a czas naglił) pojechaliśmy do Baby-Blue, mieliśmy również zapisać Pawła i Darka, którzy wstali jeszcze później od nas. Przybyli przed 11:00 (choć zapisy oczywiście jeszcze trwały) z wiadomością, że samochód mają rozwalony, bo coś wlazło im pod maskę i wszystko jest ubabrane we flakach. Na początku myśleliśmy, że to kot, ale po oględzinach flaków i skórki (doszczętnie zdartej z nieboraka) ustaliliśmy, że był to szczur, który pewnie wlazł, żeby ogrzać się od ciepłego silnika i przy uruchamianiu wkręcił się biedny w pasek klinowy. Był również pomysł, że to critters (nieźle go załatwili :)). Tak czy owak chłopaki zaczęli wydzwaniać po serwisach bo w Passacie poszło wspomaganie oraz wentylator i na długą trasę raczej nie mieli się co szykować. Czarek sporządził oczywiście dokumentację :). Chłopaki zaczęli wydzwaniać po serwisach, ale ostatecznie nie wiem jeszcze jak to się skończyło. Emocji w niedzielnym turnieju było znacznie mniej. Pograł Czarek, ja z Dagą w ogóle nie braliśmy udziału w turnieju (ja, bo niby po co :), a Daga nie chciała narobić sobie apetytu, a musieliśmy jechać). Podróż z powrotem minęła spokojnie, a ja ledwo zdążyłem na inwenturę, z której wróciłem o 6 rano...

W Kędzierzynie wstępnie omawialiśmy z Rylcem turniej integracyjny pomiędzy zawodnikami z Łodzi i Krakowa. Nie będę zdradzał szczegółów, o nich na pewno dowiecie się na stronie Lestata i Czarka.

Leszek „Dartles” Puchowski [Rylec, Wiśnióweczka RULEZ J]
Autor: Dartles
przykładowe zdjęcie
przykładowe zdjęcie

wyszukaj z Google
 

szukaj zdjęcia
Wpisz nazwę klubu bądź miasto, w którym rozgrywany był turniej, a następnie kliknij "szukaj"
Ilość zdjęć w serwisie: 9107


najnowsze galerie
10.07.2010 - I Polish Open 2010
13.03.2010 - IV eliminacja Mistrzostw Województwa Łódzkiego
7.11.2009 - XV Czech Open
22.08.2009 - I Mistrzostwa Polski w steeldarcie
27.06.2009 - Mistrzostwa Europy EDU

warto zajrzeć

Allegro
Darts w Łodzi
Krakowska Liga Darta

Pajacyk





strona główna   zdjęcia   artykuły   forum   Łódzka Liga Darta   księga gości   linki   kontakt
Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768.
CzarekMichał gg:688398 Łódź 2002

Valid HTML 4.01!