Strona główna
    11 Grudzień 2017 - 345 dzień roku, imieniny obchodzi: Waldemar, Damazy
menu
dart  strona główna
dart  zdjęcia
dart  polskie kluby darta
dart  artykuły
dart  dart forum
dart  Superliga Łódź 2013/2014
dart  księga gości
dart  linki
dart  kontakt

na forum

lista DART-zdjęcia
Jeżeli chcesz dostawać informacje o nowych zdjęciach i innych nowościach na stronie to zapisz swój email do listy:
DART-zdjęcia



 Zapisz  Wypisz


sonda
Jak długo grasz w lotki?
ponad 5 lat
4 - 5 lat
3 - 4 lata
2 - 3 lata
1 - 2 lata
mniej niż rok
nie gram wcale
zobacz wyniki
Archiwum sond
Głosować można raz dziennie

ARTYKUŁY
[dodaj nowy]

ŁÓDŹ MA WICEMISTRZYNIĘ POLSKI W DARTA !!!
dodano 2004-03-16 o godzinie 23:10:41
Kolejny dwudniowy wyjazd do Kędzierzyna-Koźla nie zapowiadał nic specjalnego. Dla mnie był troszkę nerwowy, ponieważ w pracy zbliżała się inwentura. Po spędzeniu 12 godzin w pracy w piątek i z myślą o tym, że muszę być w niedzielę o 18:00 znowu w wykopie czułem pewien dyskomfort. Dodając do tego kiepską formę jechałem do Kędzierzyna z myślą o tym, żeby dobrze zabawić się w sobotę i z wiarą, że jedyny zawodnik, a raczej zawodniczka która jedzie z nami z szansą na jakiekolwiek nagrody jest Dagmara Wiśniewska, nas nie zawiedzie. 4:30 pobudka, po trzech godzinach snu bawię się w gospodynię domową, przyrządzając Dagmarze i Czarkowi jejecznicę na bekonie. Przed wyjściem z różnym skutkiem próbowaliśmy wypłoszyć krety, a o 5:30 byliśmy już u Jania przed domem. Zaspał dziad i 10 minut trzeba było czekać! O 5:55 zabieramy Mańka i udajemy się do McDonalda w Częstochowie, gdzie byliśmy umówieni z Darkiem Czerwińskim i Pawłem Paduchem. Na miejscu jesteśmy 7:15, pięć minut później dociera Darek z Pawłem. Poranna kawka i cheesburger, bo o sikaniu mowy nie było (McDonalda okupowała 50-cio osobowa pielgrzymka). Za Częstochową zaczęła się zajebista droga, dziury o głębokości dochodzącej do 20 cm nie pozwoliły nam na specjalnie szybką jazdę. Jeszcze postój na rzucanie się śniegiem w lesie :) i zakupy w Strzelcach Opolskich – pani w „Merkecie” nie za bardzo wiedziała co to jest „gin” – nie było z resztą... Do hotelu Lech w Kędzierzynie dotarliśmy parę minut po dziewiątej. Dostaliśmy klucze do naszego zarezerwowanego pokoju i sterroryzowaliśmy panią w recepcji, żeby znalazła coś dla Darka i Pawła (nie mieli rezerwacji)... ostatecznie ze swojej musiał zrezygnować pan Stańczak, domyślamy się, że nie Krzysiek :). Rozgościliśmy się, zamówiliśmy dwie taxówki i udaliśmy się do Baby Blue. Cena taxi nas trochę zaskoczyła (chyba z 5 zł za kilometr), ale udało się nieco utargować. Tu również niedługo dotarł Rylec, ale sprawy związane z integracją to już inny wątek.

Zapłaciliśmy wpisowe, zamówiliśmy piwka i zaczęliśmy grać. Rewelacji nie było, ale też nie było tragicznie. Mańkowi się nie powiodło (2 w plecy, choć drugi mecz grał z Arjanem Ajvazim i mało co go 2:0 nie wydupcył), niestety – 129 miejsce, ja 97 miejsce, choć wygrałem na prawej i na lewej (tysz pech trochę). Paweł nie pamiętam które miejsce zajął, ale też coś wygrał. Czarek szczęściarz jeden mecz tylko wygrał i zajął 65 miejsce, Janiu 2 i to samo miejsce (3 mecz z prawej przegrał z Arturem Siekierskim – 33 miejsce), Darek w debiucie również 65. Pozostała nam Dagmara... na deser jak zwykle. To, co wyprawiała tamtego dnia przy tarczy zasługuje na największe uznanie i mówię to zupełnie obiektywnie. Pewna ręka, dużo potrójnych (niektóre legi wystawka w 6 rudzie, kończenie w 7), pewny doubel. Bez większych problemów dotarła do 5 miejsca (z prawej strony), gdzie przyszło jej się zmierzyć z Alą Stawska... po wyrównanej walce poległa. Na lewej wygrywa pewnie kolejne 2 mecze i znowu Stawska :). Mecz jeszcze bardziej zacięty, ale znowu dla zawodniczki miejscowych. Dagmara grała z Alą dobrze, ale widać było, że mecze z nią stresują ją bardziej, niż z pozostałymi zawodniczkami, ale... na to jeszcze jest czas. W momencie, kiedy wygrywała mecze o 4 i o 3 miejsce w łódzkiej ekipie panowała ogrona radość, a o swojej euforii to już nie wspomnę. Maniek podreślał, że jest dumny, że Daga jest od nas, Czarek dywagował, że mogło być jeszcze lepiej, a ja wrzeszczałem jak opętany. Ale wreszcie podium dla Dagmary. Ostatnio było bardzo blisko, teraz stało się faktem.

Po PDC-u rozpoczęły się Mistrzostwa Polski debli. Panowie sobie za bardzo od nas nie powalczyli, z resztą na pewno nie pomogła im w tym ilość wypitego alkoholu :). Problem był w tym, że Dagmara w świetnej formie, a Emila, która miała wcześniej jechać nie pojechała... W tym momencie mówię do Jacka „Rylec, znajdź Dagmarze parę, ale doświadczoną...”. Po 15 minutach Jacek przybiega rozpromieniony i proponuje, żeby zagrała z Żanetą Plucińską, kiedyś grającą w parze z reprezentantką Polski - Teresą Niedbałą. Pada propozycja, panie naradzają się przez chwilę i zapisują do turnieju. Pierwsze czytanie: Dagmara Wiśnieska / Żaneta Plucińska – Alicja Stawska / Aneta Furykiewicz. Nasz debel ma niezwykle trudną przeprawę – teoretycznie najsilniejszą parę kobiecą już w 1 rudzie !!! Pierwszy leg pada łupem miejscowych, ale Dagmara i Żaneta wygrywają kolejne dwa i już po pierwszym meczu szał radości ! Mówię do Rylca ze łzami w oczach „jestem pewien – teraz są w finale”... nie pomyliłem się. Wygrywają kolejno z silnymi parami – Kuczek / Skalska i Nowak / Orysiak i WCHODZĄ DO FINAŁU Z PRAWEJ STRONY. Ja już ledwo trzymam się na nogach, mam zdarte gardło, ale jestem szczęśliwy. Niestety finału nie doczekałem, ale łódzko / wielkopolski debel zagrał w nim słabiej, zajmując ostatecznie drugie miejsce. Mistrzyniami Polski zostały Nowak / Orysiak, które przecież zostały pokonane przez Dagmarę i Żanetę w walce o finał. Nie mniej ogromne brawa, Dagmara osiągnęła coś, co należało jej się od dawna, a tytuł Wicemistrza Polski brzmi dumnie. Po tych niezykle emocjonujących chwilach najbardziej narąbani (tj. ja, Janiu i Rylec) pospali sobie trochę na kanapkach. Obudzili nas ok. 23:30, kiedy to w Baby-Blue było już prawie pusto, a miejscowi straszyli że ceny taryf są wręcz kosmiczne już o tej porze. Tuż przed wyjściem zrobiło się jeszcze zabawnie trochę, ponieważ Maniek strasznie chciał bić Pana Sekretarza PZD, który zaczął przymilać się do Dagmary :). Na szczęście pani z baru zaoferowała się, że nas zawiezie, a zrobiła się nas już 8-ka (Rylca przygarnęliśmy). Trochę śmiesznie zabrzmiało, kiedy to Pani chciała nas na jeden kurs zabrać starym Oplem Vectrą, ostatecznie skończyło się na tym, że zamiast chociaż czwórki, zabrała tylko Jania i Rylca, bo myślała, że ma już komplet i ruszyła z kopyta, nie zważając na wrzaski reszty. Nieco zdegustowani zamówiliśmy... 2 taryfy. W hotelu jak zwykle jedna wielka balanga, ale ja szybko poszedłem spać, bo wiedziałem, że czeka mnie następnej nocy inwentaryzacja, z której z resztą wróciłem godzinę temu...

Na szczęście wyspałem się, wstaliśmy przed 10 i ruszyliśmy na śniadanie. Tradycyjne kiełbaso-jajecznice i gorące napoje nieco nas wzmocniły, w międzyczasie dowiedzieliśmy się, że tradycyjnie jakieś pokoje zostały zdemolowane. Po śniadaniu (a czas naglił) pojechaliśmy do Baby-Blue, mieliśmy również zapisać Pawła i Darka, którzy wstali jeszcze później od nas. Przybyli przed 11:00 (choć zapisy oczywiście jeszcze trwały) z wiadomością, że samochód mają rozwalony, bo coś wlazło im pod maskę i wszystko jest ubabrane we flakach. Na początku myśleliśmy, że to kot, ale po oględzinach flaków i skórki (doszczętnie zdartej z nieboraka) ustaliliśmy, że był to szczur, który pewnie wlazł, żeby ogrzać się od ciepłego silnika i przy uruchamianiu wkręcił się biedny w pasek klinowy. Był również pomysł, że to critters (nieźle go załatwili :)). Tak czy owak chłopaki zaczęli wydzwaniać po serwisach bo w Passacie poszło wspomaganie oraz wentylator i na długą trasę raczej nie mieli się co szykować. Czarek sporządził oczywiście dokumentację :). Chłopaki zaczęli wydzwaniać po serwisach, ale ostatecznie nie wiem jeszcze jak to się skończyło. Emocji w niedzielnym turnieju było znacznie mniej. Pograł Czarek, ja z Dagą w ogóle nie braliśmy udziału w turnieju (ja, bo niby po co :), a Daga nie chciała narobić sobie apetytu, a musieliśmy jechać). Podróż z powrotem minęła spokojnie, a ja ledwo zdążyłem na inwenturę, z której wróciłem o 6 rano...

W Kędzierzynie wstępnie omawialiśmy z Rylcem turniej integracyjny pomiędzy zawodnikami z Łodzi i Krakowa. Nie będę zdradzał szczegółów, o nich na pewno dowiecie się na stronie Lestata i Czarka.

Leszek „Dartles” Puchowski [Rylec, Wiśnióweczka RULEZ J]
Autor: Dartles
przykładowe zdjęcie
przykładowe zdjęcie

wyszukaj z Google
 

szukaj zdjęcia
Ilość zdjęć w serwisie: 9529

najnowsze galerie
25.05.2013 - GP Łodzi POD
8.09.2012 - II Memoriał Artura Mikulskiego
19.04.2012 - Zakończenie cyklu Feel JOY! Steel Cup w Kręgu
27.11.2010 - Turniej okręgowy w Komorowie
10.07.2010 - I Polish Open 2010

warto zajrzeć

Allegro
Darts w Łodzi
Krakowska Liga Darta

Madruk

Pajacyk





strona główna   zdjęcia   artykuły   forum   Łódzka Liga Darta   księga gości   linki   kontakt
Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768.
CzarekMichał gg:688398 Łódź 2002

Valid HTML 4.01!